sobota, 5 października 2013

"Posępna litość" Robin LaFevers


Tytuł: „Posępna litość”
Autor: Robin Lafevers
Wydawnictwo: Fabryka Słów 
 Ilość stron: 560                                                                  
Ocena recenzenta: 8/10

Są takie książki, które przyciągają do siebie jak magnes. Składa się na to kilka czynników takich jak piękna okładka, ulubione wydawnictwo czy autor. Czasami włącza się nam tzw. książkowy osiemnasty zmysł1 i wiemy, że to jest idealna pozycja dla nas i wiemy, że na pewno jest dobra. Tak było ze mną i Posępną Litością. Jeżeli miałabym znaleźć jedno słowo opisujące tę pozycję z pewnością byłby to przymiotnik – GENIALNA!



Siedemnastoletnia Ismae nigdy nie miała lekko w życiu, matka chciała jej się pozbyć z łona za pomocą trucizny o nazwie zemsta matrony, której ciemnoczerwone piętno nosi od lewego ramienia aż po prawe biodro, trucizna jednak nie zadziałała, bo jak się okazuję Ismae jest córką samego boga śmierci – Mortaina. Po przykrościach ze strony ojca jak i całej wioski, bohaterka trafia do zakonu św. Mortaina by uczyć się jak zostać asasynką. Po latach nauki Ismae dostaje szanse wykazania się w swoim fachu, powierzona jej misja jest jednak bardziej skomplikowana niż z początku jej się wydaje…

Robin LaFevers w wieku 8 lat otrzymała od swojego ojca Opowieści z Narnii. Po przeczytaniu wszystkich części już wiedziała, że będzie kiedyś żyć z pisania książek. Wiele lat później odważyła się spróbować i zrealizować swoje marzenie. Jest niepoprawną romantyczką. Fascynuje ją to, że wiele elementów fantastyki ma swoje źródło w historii. Dlatego właśnie historyczne fantasy lubi najbardziej. Przewrotnie można powiedzieć, że pisanie książek to jedynie pretekst, żeby mogła zagrzebywać się w materiałach historycznych. Sama jednak o sobie mówi: Piszę, żeby uciszyć głosy w mojej głowie.

Posępna litość to pierwsza książka spod pióra Robin LaFevers, która ukazała się w Polsce nakładem wydawnictwa Fabryka Słów. Akcja rozgrywa się w Bretanii za panowania Anny. Autorka nie kreowała świata dla swojego dzieła od podstaw tylko wplotła fabułę w wydarzenia historyczne i w dodatku zrobiła to bardzo umiejętnie. Całość jest niezwykle przemyślana, żaden z wątków nie został zapomniany przez autorkę, żaden z bohaterów nie został przeze mnie pomylony. Jeżeli chodzi o tempo akcji, jak dla mnie akurat nie za szybko nie za wolno. Z początku książka mi się dłużyła, ale trwało to może trzy - cztery rozdziały, potem książkę pochłonęłam w zastraszającym tempie, za jednym zamachem w kilka godzin.

W całej fabule zdecydowanie zabrakło mi opisu szkolenia Ismae. Jedyna rzecz pominięta przez autorkę to właśnie nauka, jaką bohaterka otrzymała w klasztorze. Oczywiście, gdy tylko trafiła do tej swoistej szkoły, siostry opowiedziały jej (i przy okazji czytelnikowi)co obejmuje szkolenie ale nic poza tym, w kolejnych rozdziałach mamy już obraz dorosłej Ismae – asasynki. Generalnie rzecz biorąc pani LaFevers mogłaby też zamieścić więcej opisów zwyczajów tamtejszej arystokracji, czy dokładniejszego planu zamku jednak ta kwestia to rzecz gustu, kto co woli, mi tego zabrakło, ale innemu czytelnikowi mogłoby się to wydać nad wyraz nudne i mógłby po prostu odrzucić książkę w kąt.

Poznając bohaterów od razu widzimy między nimi różnicę, każdy jest inny, każdy ma nietuzinkowy charakter i cechy. Pomimo tego, że było kilku negatywnych bohaterów, ja jakoś do żadnego nie czułam niechęci czy nienawiści. Najbardziej podobało mi się wykreowanie głównej bohaterki. Ismae potrafiła mnie naprawdę zdenerwować, czasem mnie irytowała, ale gdy przychodził jakiś ważny epizod z jej życia łapałam się na mówieniu do siebie czegoś w stylu nie, nie zabijaj jej, albo nie idź tam, porozmawiaj z tym i z tym czułam się tak jakbym to ja była bohaterką i to ja pociągała za sznurki w tej książce. Zastanawiam się czy tylko ja tak miałam czy inni czytelnicy reagowali w ten sam sposób.

Posępna litość to kawał dobrej literatury, przy której czytelnik świetnie się bawi. Dopracowana fabuła, bohaterowie oraz najmniejsze szczególiki tylko działają na korzyść tej książki. Zdecydowanie polecam wszystkim fanom fantasy, ale też historii, a z tymi, którzy już zdążyli przeczytać dzieło Robin LaFevers, łączę się w bólu i cierpieniu do czasu, gdy w Polsce ukaże się kolejny tom o młodych asasynkach.

Recenzja ukazała się dla portalu

15 komentarzy:

  1. Ach, strasznie chcę to przeczytać! Tyle już tego widziałam... Właściwie, do Twojej recenzji nawet nie wiedziałam o czym ta książka jest, ale co tam... Tak czy inaczej, chcę ją! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jak sięgałam po tę książkę też nie wiedziałam o czym jest, po prostu wiedziałam że musi to być świetna książka :)

      Usuń
  2. Od kiedy tylko zauważyłam ją w zapowiedziach bardzo mnie ciekawi, ale kiedy sięgnę nie mam pojęcia. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że bardzo szybko ją przeczytasz, bo naprawdę warto :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. I dobrze, zdecydowanie warto ją przeczytać i posiadać w swoich zbiorach:)

      Usuń
  4. Ej, całkiem, całkiem jest ta książka :D. Po samym opisie chyba bym tak nawet nie stwierdził ;p.
    Asasynki w literaturze? Czemu nie :)!

    Spokojnej nocy :*!
    Melon

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie asasynki! Czaisz Melon to naprawdę super pomysł na książkę, a w dodatku została osadzona w czasach historycznych :)

      Usuń
  5. Po przeczytaniu Twojej recenzji nie mam innego wyjścia jak sięgnąć po tę książkę, bo bardzo mnie zachęciłaś. C:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę taki był mój plan :)

      Usuń
  6. Oj, to łączysz się w bólu ze mną, bo ja też już nie mogę doczekać się kolejnego tomu! xd

    Też zabrakło mi opisu szkolenia Ismae i początkowo przeszkadzał mi język - zbyt lekki, jak na mój gust. Rekompensowali to jednak dobrze dopracowani bohaterowie oraz ten wątek historyczny. No cóż... chcę więcej! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze jestem ciekawa kiedy wyjdzie :) Myślę że druga częśc będzie jeszcze lepsza :)

      Usuń
  7. Jeśli to taki kawał dobrej literatury, muszę przeczytać. Odwrotu nie ma!:)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie ważny, pomaga mi się rozwijać i motywować do dalszego działania więc zostaw proszę ślad po sobie :)