Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fantastyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fantastyka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 czerwca 2015

The Walking Dead. Upadek Gubernatora cz.2" Kirkman, Bonansinga

Tytuł: Upadek Gubernatora
Autor: Robert Kirkman, Joe Bonansinga
Seria: The Walking Dead
Tom: 4
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Ilość stron: 290

 The Walking Dead  to seria ciesząca się niesłabnącą popularnością już od kilku lat. Zaczęło się od komiksów Kirkmana, potem przyszła pora na serial emitowany przez telewizję Fox, następnym krokiem były książki, gry i gadżety. Powieści o Gubernatorze Woodbury były ciekawym kąskiem dla fanów serialu, bo można było poznać jego postać z zupełnie innej strony. Szkoda tylko, że zwieńczenie trylogii jest kompletną klapą napisaną na siłę.

Nie ma sensu przybliżać fabuły książki, gdyż jest to druga część tomu i wynikły by z tego same spoilery, ale za to odsyłam do recenzji pierwszej części.

Już w pierwszej części Upadku Gubernatora zauważalny był spadek poziomu, jednak książka miała ciekawą i dynamiczną akcję, więc nie raziło to tak w oczy. Jednak w drugiej części nie było akcji, fabuła była żadna, a bohaterowi zmienieni o 180 stopni w dodatku stali się irytujący i bez wyrazu. Autorom albo zabrakło pomysłu na dobre zwieńczenie trylogii o Blake’u, albo chcieli stworzyć coś niesamowitego na finał, ale przedobrzyli.

Kirkman i Bonansinga umieją pisać, ale ta książka im nie wyszła. Ukazany obłęd Gubernatora był polem do popisu dla autorów, ale wyraźnie nie podołali temu zadaniu. Szkoda, bo to tak naprawdę był najważniejszy wątek książki.  Zamiast fascynującego natłoku emocji i myśli Phillipa jakie zazwyczaj można obserwować u osób chorych w innych książkach,  dostaliśmy chaotyczną papkę, która nijak pasowała do fabuły czy stanu w jakim znajdował się bohater – generalnie bez sensu, bo to tylko męczy czytelnika.

Zakończenie książki też pozostawia wiele do życzenia. Ciekawą sprawą było pokazanie najazdu na więzienie od strony mieszkańców Woodbury, ale sposób wykonania totalnie nie wypalił. Tak jak w przypadku kreacji bohaterów tak i tu, w trakcie kulminacyjnej akcji, nastąpił jeden wielki chaos. Mam wrażenie, że wkład bohaterów i fabuła zupełnie ze sobą nie współgrały, jakby każdy z autorów pisał osobną część bez konsultacji ze sobą i niestety nie zagrało.

Seria o Gubernatorze to seria dobra, godna polecenia każdemu fanowi serii. Żałuję tylko tego, że po dwóch świetnych tomach dostaliśmy trochę słabszą pierwszą część Upadku Gubernatora i zupełnie denną, bez wyrazu część drugą zwieńczenia trylogii. Mam nadzieję, że kolejne książki z Żywych Trupów odzyskają blask dwóch pierwszych pozycji autorstwa zombie duetu. 

wtorek, 3 lutego 2015

"Taniec ze Smokami" George R.R. Martin

Tytuł: Taniec ze Smokami  
Autor: George R.R. Martin
Saga: Pieśń Lodu i Ognia
Tom: 5
Gatunek: Fantastyka
Ilość stron: 632 + 756
Wydawnictwo: Zysk i S-ka



Monumentalna saga Pieśni Lodu i Ognia autorstwa Georga R.R. Martina cieszy się ogromną popularnością na całym świecie. Nie od dziś wiadomo, że autor wie jak zaciekawić czytelnika i dać mu epicką ucztę, którą zapamięta na długo. Doskonałym przykładem dla tych słów jest piąty tom sagi, będący wyśmienitym kąskiem dla każdego.

Na wschodzie Daenerys Targaryen, ostatnia z rodu Targaryenów, włada przy pomocy swych trzech smoków miastem zbudowanym na pyle i śmierci. Daenerys ma jednak tysiące wrogów i wielu z nich postanowiło ją odnaleźć… Także Tyrion Lannister, uciekłszy z Westeros, gdy wyznaczono nagrodę za jego głowę, zmierza do Daenerys z nowymi towarzyszami podróży. Jeden z nich może raz na zawsze pozbawić smoczej królowej praw do westeroskiego tronu… Północy broni gigantyczny Mur z lodu i kamienia. Tam właśnie przed Jonem Snow, dziewięćset dziewięćdziesiątym ósmym lordem dowódcą Nocnej Straży, stanie najpoważniejsze jak do tej pory wyzwanie. Ma bowiem potężnych wrogów nie tylko w samej Straży, lecz również poza nią, pośród lodowych istot mieszkających za Murem… W czasie narastających niepokojów fale przeznaczenia nieuchronnie prowadzą bohaterów do największego ze wszystkich tańców…

W Tańcu ze Smokami z ręką na sercu można powiedzieć, że nie ma nudnych czy przestojowych momentów, akcja ciągle brnie to przodu i nie mam tu na myśli tylko scen batalistycznych, (których swoją drogą jest zaskakująco mało). Ilość intryg, spisków i nagłych, zaskakujących zwrotów akcji jest naprawdę dużo, można by powiedzieć, że więcej niż w poprzednich tomach razem wziętych, co tylko potęguje to, iż piąty tom martinowskiej sagi nie ma sobie równych.

Nowe postacie rzucają nowe światło na główne wątki sagi. Jedna wypowiedź bohatera potrafi zmienić bieg wydarzeń, wywrócić świat i przekonania czytelnika o 180O. Z kolei pozorna sielanka niektórych postaci potrafi zmienić się w mgnieniu oka i w jednym momencie przerzuć oraz wypluć uczucia czytającego. W Tańcu ze Smokami nie można niczego przewidzieć, nie wiadomo, czego się spodziewać, wszystko owiane jest dozą niedopowiedzenia i tajemnicy, którą miejmy nadzieję autor niedługo wyjaśni w kolejnej części.

W piątym tomie Pieśni Lodu i Ognia, prawie każdy z wątków kończy się w dramatycznym momencie. Urwane i niedopowiedziane sceny potęgują domysły czytelnika i nie dają mu spać po nocach. Martin w Tańcu ze Smokami pofolgował sobie z czytelnikiem i zostawił go z pełną premedytacją samego z własnymi, bijącymi się myślami. W poprzednich częściach PLiO można było się domyśleć, co może wydarzyć się z bohaterami, lecz w ostatnim wydanym tomie ciężko sobie wyobrazić jak autor pokieruje dalszymi losami bohaterów.


Taniec ze Smokami jest zdecydowanie najlepszą jak do tej pory częścią sagi Pieśni Lodu i Ognia. Zaskakująca, nieprzewidywalna, tajemnicza i pełna akcji książka, która spodoba się każdemu. Biorąc pod uwagę tendencje zwyżkową (od czwartego tomu) Wichry Zimy mogą być jedną z najlepszych książek w kanonie fantastycznym. Nie pozostaje nic innego jak tylko czekać, co Martin następnym razem nam zaserwuje. Zdecydowanie polecam.

Źródło okładki: alejka.pl 

wtorek, 9 grudnia 2014

"Krew Olimpu" Rick Riordan

Tytuł: Krew Olimpu    
Autor: Rick Riordan
Cykl: Olimpijscy Herosi
Tom: 5
Wydawnictwo: Galeria Książki
Ilość stron: 496


Po długiej przerwie pomiędzy wydaniem Domu Hadesa, a Krwi Olimpu minęło sporo czasu. Fani z utęsknieniem wyczekiwali daty, kiedy na półkach księgarskich ukaże się ostatni tom Olimpijskich Herosów. Autor miał ciężkie zadanie, oczekiwano, że zwieńczenie cyklu dorówna innym książkom, a zarazem należycie zamknie wszelkie wątki. Cóż,  Krew Olimpu wyszło poza wszelkie granice i jest to zdecydowanie najlepszy tom serii

Po przejściu przez Dom Hadesa w herosach obudziły się największe lęki. Każdy z nich poza misją, ma dodatkowy bagaż emocjonalny, który przytłoczy ich w najgorszym momencie. W dodatku, wbrew przepowiedni, nikt jeszcze nie zginął, a letnie przesilenie coraz bliżej. Gaja zebrała potężną armię materializującą się na każdym kroku półbogom pragnąc ich zabić. Jak potoczy się ostateczna bitwa? Kto ją wygra?

Rick Riordan dał czytelnikowi prawdziwą ucztę dla umysłu. Stosunkowo, do poprzednich części, Krew Olimpu jest krótsza, a mimo to dzieje się więcej niż w przypadku pierwszych tomów. Bohaterowie, w czasie ostatniej części wędrówki, przeżywają wiele złych momentów, które odbijają się na ich psychice. Z drugiej strony autor dla równowagi stara się zmotywować swoich bohaterów, jednak chcąc nie chcąc to najtrudniejszy etap misji nie tylko dla herosów, ale także dla czytelnika.

W Krwi Olimpu Riordan wreszcie przedstawił nam przeszłość i myśli najbardziej tajemniczych postaci, czyli Rheyny i Nica. Szczególnie wspomnienia chłopca rzucają nam nowy pogląd na całość książki. Dając dojść do głosu tym enigmatycznym postaciom, autor wyjaśnił wiele wątków z przeszłości, które pokazują czytelnikowi zupełnie inne zależności pomiędzy bohaterami czy sytuacjami sięgającymi nawet Bogów Olimpijskich.

W czasie czytania ostatniej części serii czytelnikowi udzielają się silne, sprzeczne emocje, które targają herosami. Świadomość tego, iż sprawa jest poważna, a w dodatku to ostatnia historia ze świata Percy’ego, dużo bardziej oddziałuje na nasze wrażenia zmysłowe.  Rick Riordan przeszedł samego siebie pisząc tę książkę, ale tworząc tę emocjonalną otoczkę, która towarzyszy czytelnikowi przez cały tom pobije wszystko co do tej pory czytaliście.

Krew Olimpu to prawdziwa bomba. Riordan przeskoczył, własną, wysoko postawioną poprzeczkę i zaserwował czytelnikom epicką książkę, od której nie da się oderwać.  Szybka i treściwa akcja zaspokoi każdego czytelnika, a emocje bohaterów udzielą się najtwardszym zawodnikom.

środa, 24 września 2014

"Dawca" Lois Lowry

Tytuł: Dawca
Autor: Lois Lowry
Gatunek: Fantastyka, utopia
Wydawnictwo: Galeria Książki
Ilość stron: 296


Dawno już nie czytałam utopijnej książki. Miałam niesmak, bo w pewnym momencie był ich nawał i każda kolejna nie różniła się niczym od drugiej. Trochę inaczej było z Dawcą, bo od dawna miałam na tę książkę ochotę tyle, że trudno ją było dostać. Z pomocą przyszła Galeria Książki, która wydała powieść pod swoimi skrzydłami chwilę przed tym jak adaptacja filmowa książki weszła do kin. Z wielką chęcią zabrałam się do czytania, ale to, co dostałam przeszło moje najśmielsze oczekiwania.

W świecie, w którym żyje Jonasz wszystko jest idealne. Każdy ma swoje zajęcie, miejsce, rodzinę przyjaciół. Wszystko jest uregulowane, ma swój czas, a każdy wiek ma swoje prawa. Każdy jest taki sam, oprócz Jonasza. Chłopiec widzi to, czego inni nie widzą. Podczas ceremonii dwunastolatków zostaje uczniem Dawcy. Okazuje się wtedy, że nie wszystko jest takie, jakie się wydaje. Jonasz stopniowo uczy się, że moc tkwi w uczuciach. Ale kiedy jego własna siła zostaje wystawiona na próbę - kiedy musi uratować kogoś, kogo kocha –może nie być gotowy. Czy jest za wcześnie? Czy za późno?

Dawcę czyta się bardzo szybko, śmiem twierdzić, że za szybko. Kartki przelatują nam przez palce w zastraszającym tempie i chwilę po rozpoczęciu lektury już ją kończymy. Na pierwszy rzut oka książka wydaję się być zwykła, przeciętna, kolejna z tego gatunku. Nic bardziej mylnego! Już po chwili refleksji uzmysławiamy sobie, że ta powieść ma wiele wymiarów, drugie, ukryte dno i wiele wartości, które dopiero z czasem zaczynamy odkrywać.

Świat stworzony przez Lowry jest dopracowany w każdym szczególe. Autorka dużą część książki przeznaczyła na opis funkcjonowania społeczeństwa w mieście Jonasza, który jest nader interesujący. Wszystko jest poukładane, każdy ma swoje miejsce, komórkę rodzinną, pracę, nikt nie cierpi z powodu głodu i ma godziwe warunki do życia. Wszystko jest zapisane w czasie, kiedy część ludzi umiera, to część się rodzi. Na pozór wszystko jest idealne, niestety tylko na pozór. Czytelnik sam odkrywa, co jest nie tak w tym świecie. Co więcej uświadamia sobie ile warte jest życie ludzkie i jak ważne są uczucia. Bez nich społeczeństwo jest zimne, a każdy jest taki sam.


Nie ma sensu przybliżać Wam więcej z fabuły, gdyż odbiorę Wam całą radość z czytania i dedukcji treści zawartej w Dawcy. Lois Lowry stworzy piękną, poruszającą i głęboką książkę zapadającą na długie lata w pamięci czytelnika. Dawce warto przeczytać pod każdym względem. Otwiera on umysł czytelnika i pokazuję inny, alternatywny świat i społeczeństwo zupełnie odmienne od naszego. Po przeczytaniu Dawcy zupełnie inaczej spojrzycie na świat i uświadomicie sobie jak ważne są błahostki naszego życia codziennego.

czwartek, 14 sierpnia 2014

"Genoboty" T.C. McCarthy

Tytuł: Genoboty                                  
Autor: T.C. McCarthy
Seria: Podziemna Wojna
Tom: 1
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Ilość stron: 460



W dzisiejszych czasach ciężko jest napisać dobrą, ciekawą i oryginalną powieść science fiction. Tyle zostało już wymyślone i sprzedane, że większość z motywów została oklepana. Genoboty są bardzo ciekawą i przemyślaną historią jednak nie obeszło się bez kilku wpadek.

W Kazachstanie trwa wojna pomiędzy USA, a Rosją o złoża cennych metali. Armie wykorzystują nową technologię by wytworzyć genoboty –zaawansowane militarnie klony żołnierze. Oskar Wendell pragnąc zdobyć nagrodę Pulitzera wyrusza do Kazachstanu by zdobyć materiał życia. Jednak szybko się okazuje, że na wojnie każdy jest żołnierzem, nawet taki dziennikarz jak on.


Książka w głównej mierze opiera się na przemianie głównego bohatera. Z dość miernego dziennikarza staje się żołnierzem. Z jednej strony jest on nieporadny i słaby, a z drugiej na wojnie wszystko mu wychodzi – wszak niekoniecznie za sprawą umiejętnością, a zwykłego szczęścia. Zmiana, jaka zachodzi w Oskarze z początku była bardzo ciekawa i dodawała fabule tego czegoś. Jednak potem zaczęła być bezsensowna, bo zamiast nowych przemyśleń dostawaliśmy po raz kolejny ten sam zestaw złotych myśli i stało się to po prostu nudne i irytujące.

Temat wojny jest powszechnie lubiany w książkach i przyznam szczerze, że konflikt pomiędzy Rosją, a USA o złoża metali z pomocą ludzi i genobotów w książce McCarthy’ego, pomimo, że nieinnowacyjny to jest naprawdę ciekawy. Dobrze poprowadzona i dynamiczna fabuła w wątkach starć militarnych także działa na plus. Sama historia Oskara, tego, co się działo z nim przed i po wojnie jest niezmiernie interesująca i warta uwagi czytelnika.

Głównym problemem tej powieści są bohaterowie. Płytcy, jednowymiarowi, sklejeni z dwóch – trzech cech i nic niewnoszący do fabuły. W porównaniu do Oskara wydają się być jakby nie z tej bajki. Autor wyraźnie skupił się na głównym bohaterze zupełnie pominął w kreacji postacie drugoplanowe.


Genoboty to ciekawa powieść osadzona w realiach wojny z rozbudowanym bohaterem o ciekawej historii życiowej. Dobry efekt książki psują zbyt długie i męczące przeżycia wewnętrzne bohatera oraz płytkie postacie drugoplanowe. Przez te wpadki męczyłam książkę, aż pięć dni jednak fabuła na tyle mnie zainteresowała, że z chęcią poznam dalszy ciąg historii.


poniedziałek, 4 sierpnia 2014

"Deadline" Mira Grant

Tytuł: Deadline
Autor: Mira Grant
Seria: Przegląd Końca Świata
Tom: 2
Gatunek: Postapokalipsa/ Zombie/ Fantastyka
Ilość stron:
Wydawnictwo: Sine Qua Non

Recenzja może zawierać spoilery z poprzedniej części

Powieści o zombie z reguły są takie same. Rzadko mogą czymś zaskoczyć czytelnika, bowiem schemat wykorzystywany w tego typu książkach jest zmieniany jedynie w drobnych szczegółach. Aczkolwiek jest jedna seria, która trzyma w napięciu i niewiedzy czytelnika od początku do końca. Mam na myśli oczywiście Przegląd Końca Świata autorstwa Miry Grant jedyną serię o żywych trupach, która pożre Cię w całości i wypluje w częściach.

środa, 23 lipca 2014

"Nomen Omen" Marta Kisiel

Tytuł: Nomen Omen
Autor: Marta Kisiel
Gatunek: Fantastyka/Thriller/Horror/Komedia/?
Wydawnictwo: Uroboros
Ilość stron: 336


Powoli zaczynam się przekonywać do polskiej fantastyki, jednak wybieram książki poddane poważnej selekcji. Lubię wydawnictwo Uroboros, jeszcze na żadnej z ich książek się nie zawiodłam. Ponadto będąc na V Warszawskich Targach Książki miałam okazję uczestniczyć w spotkaniu autorów wyżej wymienionego wydawnictwa, na którym to Marta Kisiel, jako jedyna przekonała mnie do siebie. Choć z początku nie byłam pewna, co do tej pozycji to po pewnym czasie z wielką chęcią sięgnęłam, po Nomen Omen i przepadłam w niej na kilka godzin! Nie zawiodłam się, książka zdecydowanie spełniła moje oczekiwania i była warta mojego czasu.

piątek, 11 lipca 2014

"Spirit Animals. Zwierzoduchy" Brandon Mull

Tytuł: Spirit Animals. Zwierzoduchy
Autor:  Brandon Mull
Seria: Spirit Animals
Tom: 1
Gatunek: Fantastyka
Ilość stron: 254
Wydawnictwo: Wilga

Literatura dla młodszej młodzieży musi być dobra. Młodego czytelnika trudno jest czymś zainteresować, a jeżeli coś mu się nie spodoba odrzuci książkę na bok i napisze do swoich znajomych na Twitterach i innych Facebook’ach, że to jest beznadziejne i nie warto sobie tym zawracać głowy. Często autorzy myślą, że młodemu czytelnikowi mogą wcisnąć głupoty i farmazony, bo i tak nie zrozumie, a jednak młodzież rozumie więcej niż mogłoby się wydawać. Nowy cykl noszący dźwięczną nazwę Spirit Animals dowodzi, że można zrobić ciekawy projekt dla młodego pokolenia, a pierwszy tom zatytułowany Zwierzoduchy udowodnił to w stu procentach.

W Erdas czworo jedenastoletnich dzieci w oddalonych od siebie krainach przechodzi rytuał przyjęcia nektaru. Ów nektar pozwala przywołać Zwierzoduchy, jednak nie każdy ma tyle szczęścia by je posiadać. Samo przywołanie zwierzoducha jest niezwykle rzadkie, a czwórce bohaterów ukazują się cztery pradawne i wielkie bestie. W jednej chwili los dzieci – i całego świata – zmienia się na zawsze...Wkrocz do świata Erdas, w którym każde dziecko w pewnym wieku odkrywa, czy posiada swego zwierzoducha – rzadką więź pomiędzy człowiekiem i zwierzęciem, która obojgu nadaje wielką moc. Z odległej i dawno zapomnianej krainy nadchodzi mroczna potęga, która pustoszy świat. Los Erdas zależy teraz od czworga młodych bohaterów… oraz od ciebie.

Spirit Animals to projekt wydawniczy, który zrzesza wielu wybitnych pisarzy. Każdą książkę z cyklu pisze inny autor jednak w taki sposób by tworzyły spójną treść. Niezwykle ciekawy pomysł, który według mnie ma wielkie szanse na powodzenie, bo wśród nazwisk autorów znajdziemy m.in. otwierającego cykl Brandona Mulla, Maggie Stiefvater czy Shannon Hale. Wybitni autorzy, niebanalna treść i wykonanie to mix, po który zdecydowanie warto sięgnąć.

Otwierające Spirit Animals Zwierzoduchy to kawał dobrej literatury fantastycznej.  Bohaterowie wywodzący się z różnych środowisk i krajów różnią się od siebie, jednak wiedzą, że muszą zacząć tworzyć zgrany team by móc stawić czoła złu. Każda z postaci jest niezwykle barwna, indywidualnie i starannie kreowana przez Mulla tak by swoją osobą zainteresowały i pobudziły czytelnika. Jak na tak młode dzieci, bohaterowie są niezwykle dojrzali, a ich dialogi mądre i błyskotliwe. Nic tylko pogratulować autorowi, a raczej jego talentowi do kreacji, bo jest to jedna z lepszych, z jakimi spotkałam się w literaturze młodzieżowej.
Fabuła jest intrygująca, a z kartki na kartkę robi się coraz ciekawiej. W Zwierzoduchach nie ma czasu na postój, bo akcja wciąż prze do przodu i ciągnie ze sobą czytelnika po świecie pełnym magii i pradawnych legend. Brandon Mull nie pozwolił choćby na chwilę nudy i sukcesywnie od początku do końca zabawiał odbiorcę swoją opowieścią.

Spirit Animals Zwierzoduchy to doskonałe otwarcie cyklu, który z pewnością będzie jednym z lepszych, po jakie miałam okazję sięgnąć. Niebywali bohaterowie wykreowani przez Mulla i interesująca fabuła z brakiem jakichkolwiek nudnych elementów sprawia, że już ostrze zęby na kolejny tom. Jedynym minusem recenzowanej książki jest jej długość, bowiem jest za krótka, ba! Jeżeli o mnie chodzi to Zwierzoduchy mogłyby się nigdy nie skończyć.

wtorek, 8 lipca 2014

"Pierwsze Dni" Rhiannon Frater

Tytuł: Pierwsze Dni  
Autor: Rhiannon Frater
Cykl: Zmierzch Świata Żywych
Gatunek: Fantastyka, Postapokalipsa, Zombie
Ilość stron: 352
Wydawnictwo: Vesper/InRock



Apokalipsa zombie to bardzo popularny nurt w literaturze. Nie ukrywajmy, w większości książki z tym motywem opierają się na jednym i tym samym schemacie – nie wiadomo skąd się wzięły zombie, większość ludzkości została zjedzona, żywi muszą sami sobie radzić w nowej rzeczywistości – nie inaczej jest z książką Pierwsze Dni jednak autorka pokusiła się o dodanie jednego, nowego i dość istotnego elementu, który sprawił, że książka wyróżnia się na tle innych pozycji o ziombiakach*.


Tak właśnie kończy się świat: nie z hukiem, nie ze skomleniem, tylko z odgłosem rozszarpywanych ciał. Jest piękny, spokojny poranek. Katie, pracująca w dużym mieście, jako prokurator, zostaje napadnięta w drodze do pracy. Napastnik jest martwy i chce ją pożreć… W innej dzielnicy Jenni, młoda gospodyni domowa, zagląda do sypialni i widzi, jak mąż pożera ich maleńkiego synka… Los styka je ze sobą akurat w chwili, gdy Jenni ucieka przed swą rodziną, zmienioną w grupę drapieżnych zombie. Szczęśliwy traf – i szybki refleks Katie – sprawia, że obu kobietom udaje się uciec z miasta, w którym ożywione trupy zaczynają masowo pożerać żywych. Jenni i Katie rozpoczynają swą odyseję przez Teksas. Chcą odnaleźć najstarszego syna Jenni i ukryć się w bezpiecznym miejscu. Ich jedyną nadzieją staje się ustronne, ufortyfikowane miasteczko. Znalazła w nim schronienie niespełna setka rozbitków – razem bronią resztek cywilizacji. Wiedzą, że zombie po nich przyjdą. Jednak zanim to się stanie, będą żyć, kochać… a może nawet się śmiać. (Opis pochodzi od wydawcy)

Rhiannion Frater swoją powieść zaczyna brutalnie, bo od krwawych opisów zjadania się członków rodziny jednej z bohaterek i tym samym, od pierwszych stron, pokazuje czytelnikowi, że nie jest to kolejna ugrzeczniona książka, a kawał solidnej męskiej powieści z krwią, potem, łzami i bezceremonialnym obchodzeniem się z losami oraz uczuciami bohaterów. Od pierwszego do ostatniego rozdziału nie patyczkuje się z odbiorcą i serwuje mu obrzydliwie brutalne sceny. Jeżeli teraz pomyśleliście sobie, że ze względu na ową brutalność nie jest to książka dla Was to mylicie się- zapewniam, że w trakcie czytania Pierwszych Dni sami zechcecie chwycić za widły lub łopatę i rozkwasić kilku (lub kilka hord) zombie.

Bardzo ciekawym elementem książki są same zombie, bo o ile znamy już utarty schemat żywego trupa to autorka wyraźnie go przełamała. Wszystkim dobrze znany zombie to bezmózga, odrażająca, powłócząca nogami kreatura, natomiast w powieści Frater trupy nie dość, że są dość szybkie, uczą się to, niektóre z nich wydają się myśleć. Ciężko jest walczyć z bezmózgim przeciwnikiem, a co dopiero z myślącym! Bardzo ciekawy i świeży sposób na wyjście spoza ram apokalipsy zombie. Ogromny plus.

 Z początku bohaterowie jak i ich dialogi były utrapieniem. Papierowe postacie i rozmowy doprowadzały mnie do szału. Jednak wraz z biegiem powieści bohaterowie nabrali charakteru, a i dialogi stały się żywsze i należycie dopełniały fabuły.


Pierwsza część trylogii Zmierzchu Żywych Trupów należy do udanych. W apokalipsie zombie mało, co można jeszcze wymyśleć jednak autorce udało się to zrobić. Kilka małych niedociągnięć niweluje się patrząc pod kątem całości. Mam wrażenie, że Pierwsze Dni to tylko preludium do prawdziwych, epickich wydarzeń. 

*ziombiaki - autorska nazwa zombie przez moją mamę - WIELKĄ FANKĘ ŻYWYCH TRUPÓW

wtorek, 24 czerwca 2014

"Monument 14. Odcięci od Świata" Emmy Laybourn

Tytuł: Monument 14. Odcięci od Świata
Autor: Emmy Laybourn
Seria: Monument 14
Gatunek: Fantastyka
Ilość stron: 344
Wydawnictwo: Rebis


W dzisiejszych czasach literatura postapokaliptyczna, utopie i dystopie są bardzo popularne. Autorzy dwoją się i troją by wymyślić coś nowego w tym temacie, a niektórzy wprost przeciwnie, nie porywają się na nic innowacyjnego, serwując czytelnikom odgrzewanego kotleta i oczekują fanfarów za swoje dzieło. Jak więc jest z Monumentem 14 autorstwa Emmy Laybourne? Lepiej niż zakładałam.

poniedziałek, 23 czerwca 2014

"Uczta dla Wron" George R.R. Martin

Tytuł: Uczta dla Wron
Autor: George R.R. Martin
Seria: Pieśń Lodu i Ognia
Tom: 4
Gatunek: Fantastyka
Ilość stron: 512+528
Wydawnictwo: Zysk i S-ka


Rycerze, walki, intrygi i tron. Na pewno już wiesz, o czym będzie dziś mowa. Gra o Tron proszę państwa, a dokładnie czwarty tom Pieśni Lodu i Ognia szerzej znany, jako Uczta dla Wron. Niedawno zakończył się czwarty sezon emitowany w HBO, a ja już wiem, co będzie w kolejnych, a uwierzcie będzie dużo.

czwartek, 12 czerwca 2014

"Przewodnik po Świecie Herosów" Rick Riordan

Tytuł: Przewodnik po Świecie Herosów
Autor: Rick Riordan
Seria: Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy DODATEK
Gatunek: Fantastyka
Wydawnictwo: Galeria Książki
Ilość stron: 147

Każdy, kto choć trochę interesuje się literaturą fantastyczną niejednokrotnie słyszał nazwisko Riordan. Autor znany jest na całym świecie za sprawą swojej serii Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy opowiadającej o młodym półbogu z Nowego Jorku zmagającym się we współczesnym świecie z mitologicznymi stworami i bogami. Seria liczy sobie pięć tomów, a Przewodnik po Świecie Herosów jest uzupełnieniem książek i pewnego rodzaju kompendium.


 Książka podzielona jest na osiem rozdziałów, a każdy z nich zawiera informacje na inny temat. Mamy, więc tu m.in. Życie w Obozie Herosów, Bogowie i Duchy, Bestie i Potwory czy też część poświęconą Podziemiu. Każdy z ustępów zawiera w sobie wiele informacji ze świata Percy’ego, które według autora, są najważniejsze. Przewodnik ten to wbrew pozorom nie jest zbiorem suchych definicji, a bogato ilustrowaną mini encyklopedią, która pozwala w dowolnym momencie przypomnieć sobie pewne zapomniane fakty i fragmenty z książek.

Sama inicjatywa powstania tego kompendium jak dla mnie było bardzo dobrym pomysłem. Serię Bogowie Olimpijscy przeczytałam kilka razy jednak bardzo dawno temu i nie zawsze jestem w stanie sobie przypomnieć szczegóły dotyczące bohaterów czy pomniejszych bogów, a wtedy Przewodnik po Świecie Herosów może przyjść mi z pomocą. Książka oprócz informacji stricte związanych z fabułą zawiera także ciekawostki na inne tematy. Poznajemy między innymi historię osierocenia matki Percy’ego – Sally, możemy obejrzeć mapę podziemia, a także zostajemy po nim oprowadzeni przez samego syna Hadesa – pana śmierci.

Pozycja ta jest przepięknie wydana. Twarda, gładka oprawa z tłoczonymi, złotymi literami i trójwymiarowym paskiem ukazującym aż osiem postaci przykuwa wzrok. Środek prezentuje się jeszcze lepiej. Wysokiej jakości, kredowy papier oraz bogate i piękne ilustracje cieszą oko. W książce nie ma pustych, białych stron, każda ma jakiś obrazek odzwierciedlający dany tekst o bogu, przedmiocie czy potworze.

Przewodnik po Świecie Herosów to obowiązkowa pozycja dla wszystkich fanów Percy’ego Jacksona. Ma wartość nie tylko dopełniającą naszą wiedzę o uniwersum Bogów Olimpijskich, ale także pięknie się prezentuję. Zdecydowanie warto ją mieć w swoich zbiorach. Polecam.

środa, 11 czerwca 2014

"Na skraju jutra" Hiroshi Sakurazaka

Tytuł: Na Skraju Jutra  
Autor: Hiroshi Sakurazaka
Gatunek: Science fiction
Ilość stron: 230
Wydawnictwo: Galeria Książki


Nieczęsto mam możliwość przeczytania noweli, a tym bardziej noweli osadzonej w realiach science fiction, więc, jak się pewnie domyślacie, po Na Skraju Jutra sięgnęłam z wielką chęcią. Moją ciekawość napędzał także film, który na ekrany kin wszedł dwa dni po polskiej premierze książki, a którego trailer zapowiadał się bardzo obiecująco. Z wielkim zapałem zabrałam się za książkę, ale czy wyszło tak dobrze jak się tego spodziewałam? Nie do końca.

Keiji Kiriya jest żołnierzem żyjącym w dość niedalekiej przyszłości, w której Ziemia toczy zaciekłą wojnę z przybyszami z kosmosu. Nasz bohater podczas pierwszej bitwy ginie. Jednak z niewiadomego powodu wpada w pętlę czasu i przeżywa tę samą walkę ponad sto pięćdziesiąt razy.  Podczas kolejnych powtórzeń odbiera sygnał od Stalowej Suki, kobiety – niezłomnego i będącego autorytetem dla innych żołnierza – która jako jedyna jest w stanie pomóc Kirya’y wydostać się z tej bitwy. 

Cała fabuła książki to dobrze znany wszystkim motyw m.in. z filmu Dzień Świstaka, przeżywanie tego samego dnia po kilka razy, więc jak zapewne sami się domyślacie autor miał bardzo małe pole do manewru, jeżeli chodzi o samą historię. Ciężko jest pisać interesująco, zaskakująco i pomysłowo, jeżeli bohater po raz enty przeżywa ten sam dzień jednak autorowi się to udało. W całej książce Keiji z dnia na dzień rozwija się, poprawia i manipuluję rzeczywistością tak, by osiągnąć swój cel. Autor z jednej strony powiela schemat każdego dnia, a z drugiej dodaje i zmienia pewne elementy tak, że jest on zupełnie inny od poprzednich. Mogłoby się wydawać, że znany motyw jest już oklepany i w rzeczywistości książka jest mało oryginalna. Możliwe, że tak jest jednak sposób, w jaki owy pomysł wykorzystał Sakurazaka jest na swój sposób oryginalny, a już na pewno interesujący i rozbudowany.

O ile motyw pętli czasu został wykorzystany i poprowadzony bardzo dobrze to inne elementy trochę szwankowały. Nie powiem spodziewałam się w tej książce ogromu walk i rozlewu krwi, a tymczasem nie dostałam ich zbyt wiele. Jeżeli szukacie mocnych wrażeń z bitwami na czele to niestety tu ich nie znajdziecie, choć pierwsza i ostatnia walka została przedstawiona wzorowo. Wobec tego, nawet w tak krótkiej książce, czasem wiało nudą. Nie mogę do końca powiedzieć, że to było złe czy też było to nieumiejętnością autora, bo po kilku dniach refleksji doszłam do wniosku, że ta nowela, przynajmniej w moim odczuciu, polega na ukazaniu przemian Kirya’y w obliczu pętli, relacjach między ludzkich, ale dla mnie książka niekiedy była naprawdę nużąca.

Kolejnym elementem, który nie wypadł dobrze są dialogi – momentami zabawne jednak w większości wymuszone i bezsensowne. W poważnych sytuacjach na moje usta wstępował uśmieszek politowania, a czasem wręcz śmiechu, bo niektóre wypowiedzi były naprawdę absurdalne. Dialogi, powinny być atutem książki jednak w wypadku Na Skraju Jutra były nieudane.

Hiroshi Sakurazaka wykreował naprawdę dobre i wielowymiarowe postacie. Głównego bohatera poznajemy, jako niedoświadczonego żołnierza, a opuszczamy jako wprawnego weterana. Czytelnik poznaje wnikliwie Keiji’ego za sprawą narracji pierwszoosobowej. Bohaterowie drugoplanowi odgrywają niemałą role w życiu Kirya’y, tak, więc autor każdemu z nich zafundował niebanalną osobowość i charakter.

Sprawna fabuła i bardzo udana kreacja postaci to niewątpliwe atuty noweli Sakurazaki, jednak nierzadka nuda i słabe dialogi niszczą ogólny efekt. Ciężko mi powiedzieć czy polecam tę książkę czy nie, z jednej strony podobała mi się, a z drugiej nie. W pierwszym momencie po przeczytaniu miałam dość niepochlebną opinię na temat tej książki aczkolwiek po kilku dniach refleksji stwierdzam, że z dnia na dzień ta książka ma dla mnie inny wydźwięk. Dopiero powoli zaczynam rozumieć i doceniać przekaz, jaki został zawarty Na Skraju Jutra i z pewnością jeszcze wrócę do tej pozycji. 


wtorek, 20 maja 2014

"Złodziejska Magia" Trudi Canavan


Tytuł: Złodziejska Magia
Autor: Trudi Canavan
Cykl: Prawo Milenium
Tom: 1
Gatunek: Fantastyka
Wydawnictwo: Galeria Książki
Ilość stron: 580



Po kilku latach oczekiwania, ku uciesze wszystkich fanów, ukazała się najnowsza powieść Trudi Canavan Złodziejska Magia otwierająca trylogię Prawo Milenium. Szczerze mówiąc już od dawna wyczekiwałam kolejnej książki spod pióra tejże autorki i nie ukrywam byłam pełna obaw jak to wszystko wyjdzie, czy się nie zawiodę, czy owa pozycja spełni oczekiwania? Niepotrzebnie się martwiłam, bo książka jest świetna i uwierzcie mi naprawdę warto było na nią czekać.

poniedziałek, 5 maja 2014

"Rycerz Siedmiu Królestw" George R.R Martin

Tytuł: Rycerz Siedmiu Królestw
Autor: George R.R. Martin
Gatunek: Fantastyka
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 357

Będąc pomiędzy czwartym, a piątym tomem cyklu Pieśni Lodu i Ognia autorstwa Georga R.R. Martina postanowiłam zrobić sobie chwilową przerwę i pomiędzy te dwa tomy wpleść sobie lekturę Rycerza Siedmiu Królestw. Jak się okazało był to świetny pomysł, bo odpoczęłam od przerastających mnie emocji w Uczcie dla Wron i poznałam trochę historii Westeros.

niedziela, 4 maja 2014

"Upadek Gubernatora" Robert Kirkman, Joe Bonansinga

Tytuł: Upadek Gubernatora
Autorzy: Robert Kirkman, Joe Bonansinga
Seria: The Walking Dead
Tom: 3
Gatunek: Fantastyka, Postapokalipsa,
Ilość stron: 246
Wydawnictwo: Sine Qua Non


Jestem wielką fanką zombie, ale to wiadomo nie od dziś. Żywe trupy, kręcą mnie, w sumie to nie wiem, dlaczego, ale tak jest, może, dlatego, że są martwi, a żyją? No oczywiście funkcjonują na swój obrzydliwy sposób i chyba ta ich fizjonomia jest niezwykle pasjonująca. Powiedzcie szczerze, kto nie lubi popatrzeć sobie na rozkładającego się trupka, który zaczyna podążać w stronę świeżego mięska? Obrzydliwe? Taa przecież widzę jak się uśmiechasz skrycie pod nosem, mnie nie oszukasz, każdy lubi zombie – udowodniony naukowo fakt przez ciocię Olę. A teraz rozsiądź się wygodnie, bo trochę Ci opowiem o Upadku Gubernatora – jednym z najbardziej znienawidzonych, zaraz po Joffreyu, bohaterów w naszym fandomie.

niedziela, 16 marca 2014

"Red Rising Złota Krew" Pierce Brown

Tytuł: Red Rising Złota Krew
Autor: Pierce Brown
Cykl: Red Rising Trilogy
Ilość stron: 428
Wydawnictwo: Drageus Publishing House


Darrow jest heldiverem wydobywającym pod powierzchnią marsa helium-3, niezbędny surowiec do terraformacji tejże planety. Przynależy do koloru czerwonego, który został wysłany po to by umożliwić migrację społeczeństwa z przeludnionej już ziemi. Przygotowując planetę dla przyszłych osadników Czerwoni harują w pocie czoła, głodują i ciągle są pod kontrolą Złotych - rasie panów. Podczas święta lauru, które po raz pierwszy od bardzo dawna wygrał klan Darrowa (Czerwoni podzieleni na klany stają do rywalizacji o laur, kto wydobędzie więcej helium-3 wygrywa jedzenie będące pożądane z racji skąpych przydziałów żywnościowych) następuje splot wydarzeń budzących w młodym heldiverze chęć buntu. Niedługo potem okaże się, że świat, jaki dotąd znał Darrow jest zupełnie inny, zakłamany…

sobota, 1 marca 2014

"Dar" Alison Croggon

Tytuł: Dar
Autor: Alison Croggon
Cykl: Pellinor
Tom: 1
Wydawnictwo: Galeria Książki
Ocena: 1/10


Mearad jest niewolnicą uwięzioną w Gilmanowym Siole. Lata bicia i poniżania skutecznie wypleniły w niej jakiekolwiek wspomnienia o dawnym życiu, rodzinie i świecie. Wraz z przybyciem Cadvana, znakomitego barda z Lirigonu, dowiaduje się, że dysponuje potężnym Darem, a sama zaś pochodzi z pradawnego Pellinoru. Teraz musi zacząć nauki barda i stawiać czoła złu, które coraz bardziej panoszy się po Siedmiu Królestwach.

Dar to powieść z oklepaną i schematyczną fabułą ze znanymi z większości książek fantasy składowymi, jakimi są: pradawna (wymyślona) kraina, główni bohaterowie są przedstawicielami jakiejś grupy powiązanej z magią i mistyką oraz podział świata na dobro i zło. Jedyny innowacyjny element jest taki, że autorka swoją książkę oparła na legendzie zaginionej cywilizacji annaryjskiej. Zapewne nikt z Was nie słyszał o tych legendach, nic dziwnego, bo jak sama Croggon napisała na początku te przypowieści jak dotąd były znane niewielkiemu gronu profesorów akademickich, a ona urzeczona pięknem Zagadki Drzewnej Pieśni postanowiła przybliżyć owy tytuł szerszemu gronu czytelników w przystępnej formie. Brzmi ciekawie prawda? Szkoda tylko, że autorka nie poradziła sobie z tym zadaniem.

Akcję powieści, Croggon próbuje kreować na wartką i zaskakującą. Niestety wyszło całkowicie odwrotnie. Niejednokrotnie, kiedy fabuła mogłaby iść na przód autorka skutecznie lała jeszcze więcej wody mając zamysł budowania napięcia, co oczywiście się nieudało. Książka zawiera w sobie wiele zbędnych elementów, a może bardziej ozdobników, które tylko opóźniają całą akcje i sprawiają, że jest niezwykle monotonna i nudna.

Bohaterowie, wszyscy bez wyjątku, są płytcy i bezbarwni. Nie mają więcej niż dwóch cech charakteru. Ich emocje wyrażane w całym tekście są sztuczne i naciągane. Kiedy oczywiste było, że dany bohater był szczęśliwy bądź smutny autorka dopisywała jeszcze to by czytelnik na pewno nie miał wątpliwości, że tak jest. Zastanawiam się tylko, po co? Był to zupełnie nie potrzebny i irytujący zabieg, który nie raz sprawił, że odłożyłam książkę w kąt.

Po otwarciu książki naszym oczom ukazuje się mapa. Pierwsze, co przychodzi na myśl czytelnikowi to to, że świat przedstawiony w książce jest duży i dobrze opisany. Niestety i na tym polu Croggon nie do końca się popisała. Nie mogę powiedzieć, że autorka nie ma talentu do opisów, bo ma tylko, że nie wykorzystała go w stu procentach. Opis danego miejsca serwowany jest nam w dość przyjemny sposób, nie jest na siłę wykwintny, monotonny czy też nadmiernie przyozdobiony – jest taki, jaki być powinien, czyli taki by czytelnik bez problemu mógł wyobrazić sobie owe miejsce. Jednak diabeł tkwi w szczegółach i widać wyraźnie, że pisarka nie umie wyważyć długości danego opisu. Czasem był za długi, więc automatycznie stawał się niebotycznie rozciągnięty, czasem za krótki, co sprawiało, że dane miejsce opisane było po łebkach, jednak czasem, a nawet częściej potrafił być idealny. Tu akurat kwestia doszlifowania tej umiejętności niemniej jest to jedyna rzecz, która w miarę Croggon wyszła.

W Darze denerwująca była jednowymiarowość podziału na dobro i zło. Czytelnik miał jasno określone, że istnieją dobrzy i źli Bardowie, zatem nie mógł sam wyrobić sobie opinii i którymś z bohaterów czy ocenić sytuacji po swojemu, bo autorka zrobiła to za niego.

Historia Bardów, Mearad oparta na legendach annaryjskich pomimo tych wszystkich niedoskonałości ma potencjał. Gdyby wyrzucić wszelkie ozdobniki, dodać charakteru bohaterom, skrócić do wystarczającego minimum nie było by źle byłoby nawet ciekawie. Szkoda, że Croggon nie wykorzystała dobrze swojej szansy na przybliżenie czytelnikom Zagadki Drzewnej Pieśni, bo na pewno wtedy znaleźliby się nowi fani cywilizacji Annaru.


Recenzja pierwotnie opublikowana na portalu




wtorek, 18 lutego 2014

"Tappi z Szepczącego Lasu" Marcin Mortka

źródło lubimyczytac.pl
Tytuł: Tappi z Szepczącego Lasu
Autor: Marcin Mortka
Ilość stron: 160
Wydawnictwo: Zielona Sowa



Pisanie książek dla dzieci jest na pozór łatwe jednak jest to bardzo niewdzięczne zajęcie. Dziecko jest najgorszym krytykiem, bo szczerym, wytknie każdy błąd i w przedszkolu powie, że książka jest nudna, a wtedy wieść przedszkolna się rozniesie i nikt już książeczki nie kupi. Może i jest to demoniczne i wyda się mało prawdziwe, ale u mnie tak było i myślę, że dalej tak jest. Jak więc wypadają przygody wikinga Tappiego w oceanie literatury dla młodszych czytelników?

środa, 5 lutego 2014

"Gra Endera" Orson Scott Card

Tytuł: Gra Endera
Autor: Orson Scott Card
Cykl: Saga Endera Tom 1
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 328


Kiedy rozeszła się wieść gminna, że na ekrany kin wchodzi „Gra Endera” wydawnictwo Prószyński i S-ka postanowiło wydać wznowienie powieści o tym samym tytule i dzięki temu miałam okazje zapoznać się z jednym z bestsellerów wszechczasów, tylko czy na mnie zrobił takie samo wrażenie jak na innych?

Andrew Wiggin zwany Enderem jest Trzecim, czyli trzecim dzieckiem w rodzinie co jest surowo karane przez prawo. Wobec śmiertelnego zagrożenia nadciągającego z kosmosu Ziemia przygotowuje swoją broń ostatniej nadziei. Jest nią chłopiec, w którym odkryto zalążki niezwykłego geniuszu wojskowego. Czas nagli, a przyszłość dwóch cywilizacji spoczywa w rękach dziecka...