
Autor: Robert Kirkman, Joe Bonansinga
Seria: The Walking Dead
Tom: 4
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Ilość stron: 290
The Walking Dead to seria ciesząca się niesłabnącą popularnością już od kilku lat. Zaczęło się od komiksów Kirkmana, potem przyszła pora na serial emitowany przez telewizję Fox, następnym krokiem były książki, gry i gadżety. Powieści o Gubernatorze Woodbury były ciekawym kąskiem dla fanów serialu, bo można było poznać jego postać z zupełnie innej strony. Szkoda tylko, że zwieńczenie trylogii jest kompletną klapą napisaną na siłę.
Nie ma sensu przybliżać fabuły książki, gdyż jest to druga
część tomu i wynikły by z tego same spoilery, ale za to odsyłam do recenzji
pierwszej części.
Już w pierwszej części Upadku Gubernatora zauważalny był
spadek poziomu, jednak książka miała ciekawą i dynamiczną akcję, więc nie
raziło to tak w oczy. Jednak w drugiej części nie było akcji, fabuła była żadna,
a bohaterowi zmienieni o 180 stopni w dodatku stali się irytujący i bez wyrazu.
Autorom albo zabrakło pomysłu na dobre zwieńczenie trylogii o Blake’u, albo
chcieli stworzyć coś niesamowitego na finał, ale przedobrzyli.
Kirkman i Bonansinga umieją pisać, ale ta książka im nie
wyszła. Ukazany obłęd Gubernatora był polem do popisu dla autorów, ale wyraźnie
nie podołali temu zadaniu. Szkoda, bo to tak naprawdę był najważniejszy wątek
książki. Zamiast fascynującego natłoku
emocji i myśli Phillipa jakie zazwyczaj można obserwować u osób chorych w innych
książkach, dostaliśmy chaotyczną papkę,
która nijak pasowała do fabuły czy stanu w jakim znajdował się bohater –
generalnie bez sensu, bo to tylko męczy czytelnika.
Zakończenie książki też pozostawia wiele do życzenia.
Ciekawą sprawą było pokazanie najazdu na więzienie od strony mieszkańców
Woodbury, ale sposób wykonania totalnie nie wypalił. Tak jak w przypadku kreacji
bohaterów tak i tu, w trakcie kulminacyjnej akcji, nastąpił jeden wielki chaos.
Mam wrażenie, że wkład bohaterów i fabuła zupełnie ze sobą nie współgrały,
jakby każdy z autorów pisał osobną część bez konsultacji ze sobą i niestety nie
zagrało.
Seria o Gubernatorze to seria dobra, godna polecenia każdemu
fanowi serii. Żałuję tylko tego, że po dwóch świetnych tomach dostaliśmy trochę
słabszą pierwszą część Upadku Gubernatora i zupełnie denną, bez wyrazu część
drugą zwieńczenia trylogii. Mam nadzieję, że kolejne książki z Żywych Trupów
odzyskają blask dwóch pierwszych pozycji autorstwa zombie duetu.
0 komentarze:
Prześlij komentarz
Każdy komentarz jest dla mnie ważny, pomaga mi się rozwijać i motywować do dalszego działania więc zostaw proszę ślad po sobie :)